W ostatnich dniach doszło do kolejnego już ataku na polską nekropolię na Ukrainie. Co się dzieje, dlaczego nagle dochodzi do ataków na polskie obiekty?
Oczywiście możemy przypuszczać, że są to rosyjskie prowokacje. Tyle tylko, że zasadą prowokacji jest to, że zazwyczaj musi być dla niej przychylny klimat i dobry grunt. A taki klimat bez wątpienia stwarzają władze Ukrainy, kultywując tradycję OUN/UPA. Według oficjalnej narracji ukraińskiej była to patriotyczna formacja, walcząca o wolną Ukrainę. Propaganda nacjonalistów przedstawia nas dodatkowo jako dawnych okupantów i ciemiężycieli. Z drugiej strony docierają tam mimo wszystko głosy z Polski, zwracające uwagę, iż OUN/UPA jest odpowiedzialna za ludobójstwo i zbrodnie. To wszystko budzi niechęć do Polaków. A niechęć taką najlepiej "wyładować" niszcząc pomniki. Jeżeli oficjalnie władze Ukrainy uprawiają negacjonizm wołyński, twierdząc że nie było żadnego ludobójstwa na Polakach - to nie należy się dziwić, że fanatyk lub prowokator zniszczy pomnik ofiar tego ludobójstwa.
Czy napis SS Hałyczyna wymalowany na cmentarzu w Bykowni o czymś świadczy?
Jak mówiłem, nie wykluczam prowokacji. Niemniej nawet jeśli była jakaś inspiracja rosyjskich służb - to zapewne bezpośrednimi wykonawcami byli ukraińscy nacjonaliści. W takich środowiskach nie trudno o fanatyków. Dla nich SS Galizien, czyli Dywizja Hałyczyna to formacja, której sztandary święcili najwyżsi ukraińscy hierarchowie kościoła grekokatolickiego. Czyli - nawet jeśli chcemy mówić o możliwości rosyjskiej prowokacji, to musimy akcentować polityczną odpowiedzialność władz Ukrainy.
Czy interwencja polskiego MSZ jest wystarczająca?
Absolutnie nie. Ukraińcy wydali zakaz wjazdu prezydentowi Przemyśla po tym jak wziął on udział w legalnym Marszu Orląt Przemyskich. Polacy tylko grzecznie proszą o wyjaśnienia skutków, nie protestując przeciw przyczynom, czyli recydywie banderyzmu na Ukrainie. Swoją drogą, ciekawe kto będzie wyjaśniał sprawy ataków na polskie pomniki i cmentarze na Ukrainie? Przejęta przez środowiska nacjonalistyczne SBU, która wydała zakaz wjazdu prezydentowi Przemyśla?
Czy kolejny atak na polski obiekt otworzy oczy komuś w MSZ, że jest problem ze stosunkiem Ukrainy do Polski?
Niestety nie. W tym tygodniu w Warszawie zainaugurowano Polsko-Ukraińskie Forum Partnerstwa. Na jego otwarciu przemawiał minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Zorganizowanie takiego konwentyklu kilka dni po tym jak Ukraina zakazała wjazdu na swoje terytorium prezydentowi Przemyśla – miasta dużego i strategicznego dla obustronnej współpracy dowodzi jednego. Mianowicie, że polsko-ukraińskie partnerstwo pozostaje partnerstwem nosa z pięścią. Oczywiście za nos nieustannie „robi” strona polska. W imię mitycznego "powstrzymywania Rosji" polski rząd potulnie kuli ogon pod siebie i pozwala Ukrainie na wszystko.
Rozmawiał Łukasz Żygadło
---



















