fbpx
poniedziałek, 26 styczeń 2015 07:30

KORwino-Wi(N)plerska bezNadzieja

Napisane przez Sławomir Śmiełowski
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

W ostatnim okresie czasu dostaję na facebooku wiele zaproszeń do polubienia stron zawierających w tytule skrót KORWiN (Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja). Zaproszenia te przesyłają mi byli koledzy z Kongresu Nowej Prawicy licząc, że tak jak i oni pokochałem Janusza Mikkego do grobowej deski.

W każdym takim przypadku ślicznie dziękuję za zaproszenie, życząc zapraszającemu sukcesów w nowym projekcie politycznym (przyznam, że tylko kurtuazyjnie, nie wierząc w ten sukces), a to dlatego, że ponad ślepą miłość stawiam zdrowy rozsądek i już jakiś czas temu opuściłem szeregi ugrupowania „człowieka w muszce”. Zrobiłem to z kilku zasadniczych powodów.

Po pierwsze. Nie wchodzę drugi raz do tej samej rzeki. Skoro wcześniej opuściłem kółko miłośników JM, to widocznie miałem ku temu powody, które nie gasną automatycznie w momencie zmiany nazwy partii. Ponadto jestem członkiem Unii Polityki Realnej, bardzo cenię sobie lojalność i nie widzę powodu, aby cokolwiek zmieniać.

Po drugie. Nie wierzę w jakikolwiek sukces nowego projektu pt. KORWiN. Powiem więcej, mam duże wątpliwości czy twór ten przetrwa do przyszłego roku, a to z powodu dwóch jego liderów. JM mimo posiadania niewątpliwie wysokiego ilorazu inteligencji (brydż, szachy) kompletnie nie potrafi kierować partią, wytyczać jej strategię, dobierać najwartościowszych i lojalnych ludzi na funkcyjne stanowiska. Prowadzenie spraw administracyjno-finansowych partii też budzi wiele wątpliwości. Pod tym względem to chodząca katastrofa. Swoją nieudolność w tym zakresie udowodnił już w UPR oraz w KNP i bez wątpliwości potwierdzi to w KORWiN-ie. Jest też idealnym przykładem na poparcie tezy, że dobry publicysta nie będzie dobrym politykiem. Co najwyżej, mógłby być jakimś prezesem honorowym, ideowym, czy kimś w tym rodzaju, ale na pewno nie czynnym liderem partii. Z kolei Przemysław Wipler to, w mojej skromnej opinii, polityk bezideowy, typowy karierowicz. Przed wstąpieniem do KNP wielokrotnie krytykował tę partię oraz jej lidera Janusza Mikkego. Będąc na politycznym aucie zapomniał o swych plugastwach wobec KNP, chwytając się ostatniego możliwego koła ratunkowego, co świadczy o niesamowitej hipokryzji. Przesłanie jego było nad wyraz czytelne - wyraźnie poszukiwał ugrupowania, które dałoby mu ewentualny start w ubiegłorocznych eurowyborach, a na pewno w tegorocznych wyborach parlamentarnych. W momencie wstąpienia Wiplera do KNP przewidziałem kłopoty tej partii, co wielokrotnie podkreślałem. Wielu ówczesnych kolegów z KNP nie zgadzało się ze mną, krytykowano mnie zachłystując się faktem, że oto wreszcie partia ma w swych szeregach posła (na jej nieszczęście jak się okazało). Oburzony poseł, nie otrzymując miejsca na listach do europarlamentu (frustrację jego spotęgowało uzyskanie przez czterech partyjnych kolegów mandatów eurodeputowanych) w swoim stylu rozpoczął proces podziału KNP chcąc wywindować się na należne mu (w jego mniemaniu oczywiście) stanowisko, co najmniej wiceprezesa partii. Mając poparcie prezesa Mikkego czuł się mocny, ale napotkał na opór. Obaj nie przypuszczali chyba jednak, że samego Krula też można zdetronizować, co stało się faktem. Nastąpiła powtórka z rozrywki (UPR) i urażony duet Mikke – Wipler rozpoczął budowę nowego tworu pt. KORWiN. Obecnie trwa podział „kucowszczyzny” na tę, która pozostaje w KNP i tej ślepo zapatrzonej w swego guru, która przechodzi do KORWiN-a. Podobnie podzieli się dotychczasowy elektorat KNP. Sądzę nawet, że część wyborców widząc tę hipokryzję i dziecinadę zmieni całkowicie swoją orientację polityczną, dziękując obu tworom. Obaj więc rozwodnicy (KNP i KORWiN) po podziale „majątku” zostaną biedakami.

Po trzecie. Nowy projekt to będzie, jak sądzę, bardziej partia Wiplera, aniżeli Mikkego, a to nie wróży dobrze. Ten drugi daje tylko nazwę – ma być to lep (dla mnie wątpliwy) na wyborców. Janusz Mikke jest już przecież na swój sposób spełniony politycznie. Ma 73 lata, jest i będzie jeszcze ponad cztery lata europosłem. Dużo więcej ma do ugrania (i do stracenia) Wipler. Dla niego klęska jesienna może wiązać się z politycznym wyautowaniem, choć nikt raczej nie będzie nosił po nim żałoby. Stąd jego poczynania będą coraz bardziej agresywne, nerwowe i zapewne bardzo medialne – a ma poseł „parcie na szkło” (szkło w różnych postaciach). Dlatego Mikke będzie tylko formalnym prezesem, twarzą nowej partii i jej przywódcą ideowym, a faktycznym liderem zostanie niewątpliwie Wipler. Najbardziej w tym wszystkim dziwi mnie fakt, że tak inteligentny „stary lis” jakim jest bez wątpienia Mikke, daje się okręcać wokół palca Wiplerowi, człowiekowi o wyraźnych celach politycznych, niekoniecznie ideowych. Wipler jakby zahipnotyzował Krula, który dla niego (i przez niego) został odsunięty z KNP, a byli i są tam wartościowi ludzie, jak chociażby Jacek Wilk czy Artur Dziambor. Mikke wybrał na swe nieszczęście Wiplera. Myślę jednak, że poczynania obu polityków są już na tyle, z jednej strony czytelne, a z drugiej kabaretowe, że wynik wyborczy będzie graniczył z błędem statystycznym.

Po czwarte. Do KORWiN-a przejdzie najbardziej wierna i ślepa część „kucowszczyzny” (przeraża w tej grupie brak umiejętności wyciągania wniosków) oraz „nowi ludzie” – jak zapowiada sam Krul. Mogą to być jedynie podobni do Wiplera karierowicze – „odpady” z innych partii, szukający okazji do reelekcji. To nie wróży dobrze, bowiem kuce zauważą w końcu (i wreszcie), że są tylko „mięsem armatnim” dla wspomnianych „odpadów”. Przecież zauważmy, że problemy w KNP również zaczęły się po uzyskaniu czterech mandatów do europarlamentu (czyli po swego rodzaju sukcesie). Start w wyborach prezydenckich Janusz Mikke traktuje zapewne tak jak zwykle, aby tylko być i z tej okazji pokazać się kilka razy w telewizji. Z kolei jesienne wybory parlamentarne zakończą byt ulepionego ze słabej gliny tworu pt. KORWiN. Eurodeputowany Mikke będzie miał wówczas przed sobą jeszcze ponad trzy lata drzemek w Brukseli, a Wipler wyautowany z ekstraligowej polityki będzie szukał dla siebie nowego miejsca. Projekt pt. KORWiN nie będzie już nikomu potrzebny i umrze śmiercią naturalną.

Dlatego byli koledzy z KNP, proszę, nie zapraszajcie mnie więcej do polubień stron mających w nazwie KORWiN. Błędy popełniamy wszyscy, sztuką jest wyciągać z nich wnioski!

Wspieraj wolne media

Przekaż dwoloną kwotę na wolne media. Płatność realizuje tpay.

5 zł 10 zł 20 zł 50 zł 100 zł 200 zł 500 zł
SamiSwoi24

wglogo-Solidarni2010logo fundacja prowimieprawdybanersamiswoi logo

© 2015-2019 Polska Niepodległa. All Rights Reserved.