Dziennikarz i publicysta. Dwa lata pracował dla portalu wPolityce.pl, gdzie wciąż można czytać jego komentarze. Obecnie pracuje dla tygodników Warszawska Gazeta oraz Polska Niepodległa.
Nie milkną echa wywołanie oświadczeniami majątkowymi oraz sytuacją związaną z szefem NIK Marianem Banasiem. Media oraz opozycja nieustannie dopytują o dymisję Banasia. Wiceprezes PiS Adam Lipiński nie mówi wprost czy do niej może dojść, ale jego słowa wydają się być ciekawe.
Polityk pytany o odwołanie szefa NIK, odpowiada:
– Jest to problem, oczywiście. To jest pytanie retoryczne. Tylko bardzo trudno to skorygować, bo musiałby się sam podać do dymisji lub sam zrobić coś, co by rozwiązało tę kwestię – mówi Lipiński.
I dodaje:
– Jest kilka takich magicznych sposobów [na to, żeby Banaś podał się do dymisji lub został odwołany]. Ja na jeden z nich liczę, ale nie będę mógł mówić o szczegółach – mówił w rozmowie z Dariuszem Wieczorkowskim w Radiu Wrocław wiceprezes PiS minister Adam Lipiński.
Ciekawe jakie to magiczne sposoby?
Źródło: Radio Wrocław
Jeszcze kilkanaście lat temu z perspektywy Polski patrzyliśmy zazdrośnie na rozwijające się i bogate kraje zachodniej Europy. Niemców zawsze było stać na luksusowe auta i zagraniczne wakacje. Francuzi nosili piekielnie eleganckie ubrania, a Brytyjczycy górowali nad resztą, trzymając w portfelach drogiego funta. Dziś wszystko się zmienia, bo na luksusy stać coraz mniej ludzi, a życie staje się coraz bardziej niebezpieczne.
Polecamy najnowsze wydanie miesięcznika Polska Niepodległa, które znajdziecie w kioskach i salonikach całej Polski od środy 2 października.
— Polska Niepodległa (@pniepodlegla) October 1, 2019
Już dziś bez wychodzenia z domu kupujcie i czytajcie E-wydanie: https://t.co/yQTYUvWcvI pic.twitter.com/ShjUYV1f9J
Rozwój gospodarczy krajów zachodnich spowolnił. Ekonomiści są w szoku po każdych kolejnych spadkowych danych, dotyczących niemieckiego PKB. Francja jest zadłużona po uszy, choć akurat w tym przypadku, prezydent Emmanuel Macron może liczyć na przychylne traktowania Komisji Europejskiej. Sam ustępujący szef KE Jean-Claude Juncker stwierdził nie tak dawno, pytany o wdrożenie procedury nadmiernego deficytu przeciwko Francji, że raczej do tego nie dojdzie, „bo to jest Francja”. Wielka Brytania mierzy się z Brexitem oraz coraz większymi problemami wewnętrznymi. I o problemach wewnętrznych krajów Unii Europejskiej właśnie będzie ten tekst.
Kryzys imigracyjny, który na łamach „Polski Niepodległej” opisywaliśmy wiele razy i którego przyczyn oraz ogólnych skutków nikomu zapewne przybliżać nie trzeba, zaczyna coraz mocniej rozbijać wewnętrznie tak potężne państwa jak Niemcy, Francja, Włochy czy Wielka Brytania. Zapewne nikt kilkanaście lat temu, nie mógł przypuszczać, że państwo takie jak Niemcy może w tak krótkim czasie zmienić swoją strukturę narodowościową, a co za tym idzie, charakterystykę społeczeństwa, biorąc pod uwagę wszystkie problemy z tym związane.
Znakomity publicysta Stanislas Balcerac nie tak dawno na łamach „Warszawskiej Gazety” w tekście „Epidemia syfilisu nadchodzi z Niemiec wraz z LGBT” przybliżył dane dotyczące wzrostu gwałtów na przełomie ostatnich lat. Skala wzrostu jest przerażająca, bowiem w latach 2014-2018 liczba odnotowanych gwałtów wzrosła o 500 proc.! Zdecydowana większość sprawców to imigranci lub azylanci przybyli do kraju z początkiem kryzysu imigracyjnego.
Z samych Niemiec można przytoczyć kilka drastycznych przykładów zbrodni popełnionych przez imigrantów. Co gorsza, ofiarami często stają się osoby, które z potrzeby serca, chciały pomóc tym ludziom.
Pod koniec czerwca niemiecki dziennik „Bild” podał informację o zbrodni, której dokonano w Stuttgarcie. Pewien niemiecki milioner Michael R., postanowił otworzyć swoje serce i przygarnąć do swojego domu syryjskiego uchodźcę. Niestety przypłacił to własnym życiem. Syryjczyk Mohammed O., praktykujący muzułmanin, myślał, że pomagający mu Niemiec jest Żydem. Co w związku z tym? Postanowił go zamordować, dusząc Niemca w jego własnym domu. Oczywiście napastnik został złapany, osadzony w areszcie, gdzie oczekuje na proces, jednak życia Niemcowi już nikt nie zwróci.
Informacja, która mną osobiście bardzo wstrząsnęła, pochodzi z połowy stycznia. Tu również mamy niemiecki dziennik „Bild” i zbrodnię, której ofiarą padło dziecko. 33-letni Ahmed F. zabił swoją 7-letnią córkę w akcie zemsty na swojej niemieckiej żonie, którą podejrzewał o zdradę! Co ciekawe, jak czytamy w „Bildzie”, podczas rozprawy morderca zachowywał się, jakby był pozbawiony wszelkich uczuć i emocji, zupełnie jakby nie zabił człowieka. Podczas przedłużającego się procesu mężczyzna zeznał, że doszło do wypadku, bo dziecko uderzyło się o mebel. Śledczy jednak doszli do prawdy. Chodziło o zemstę i chęć ukarania 44-letniej żony Catarine F.
Kolejny przykład wstrząsnął opinią publiczną na całym świecie, również w Polsce. Bardzo dużo mówi się o pomocy dla ofiar wojny. Niemieccy politycy wiele razy krytykowali polski rząd, za podejście do imigrantów, jednak sami nie mają pojęcia, co dzieje się w ich państwie. Serwis Focus.de poinformował o problemach, z którymi musiała zmierzyć się chrześcijańska rodzina z Syrii, która uciekła z kraju do Niemiec z powodu prześladowania przez muzułmanów. Jakież musiało być zaskoczenie tych ludzi, gdy w czasie ubiegania się o azyl w landzie Nadrenii Północnej-Westfalii ubrana w hidżab muzułmanka, urzędniczka Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (Bamf), po prostu wniosek odrzuciła. Pomimo pokonania kilku tysięcy kilometrów, piekło tych ludzi dalej trwa.
Żeby nie było, że uczepiłem się Niemców i tylko tam dopatruję się szokujących zbrodni, to przejdźmy może do innego, wielkiego, rozwiniętego i nowoczesnego państwa, jakim jest Francja. Tam oto doszło do zbrodni z pobudek religijnych, choć w ocenie prokuratury nie ma podstaw, żeby tak sądzić. Na początku lipca portal FranceBleu.fr poinformował o wydarzeniu z miejscowości Dax, gdzie 24-letni mężczyzna zarzucił partnerce, że zjadła pizzę z chorizo, czyli z wieprzowiną. Następnie uderzył ją w twarz i ugryzł w palec, gryząc go do kości. W ocenie prokuratury – nie ma podstaw sądzić, że chodziło o religię…
Francja elegancja? To proszę bardzo świeże lipcowe, typowo wakacyjne informacje, specjalnie dla czytelników „Polski Niepodległej”. Serwis FL24.pl podaje, że we Francji co trzy godziny dochodzi do aktu agresji wobec strażaków. Tak, tak, to nie żarty. Strażacy, którzy w Polsce są szanowani za niezwykłe poświęcenie i odwagę, we Francji są atakowani, bici i kopani. Ale nie ma się co martwić. Francuski rząd wie, jak opanować sytuację. Strażacy od 2022 r. zostaną systematycznie wyposażeni w kamery go-pro, służące prewencji i umożliwiające identyfikację napastników. Jeśli oczywiście do tego czasu większość pozostanie w służbie. Jak wygląda taki atak na francuskiego strażaka, który w tym kraju pełni jednocześnie funkcję ratownika medycznego, mamy przykład z malowniczej miejscowości Rennes. Strażacy zauważyli nieprzytomnego mężczyznę, leżącego na trawniku. Próbowali zmierzyć mu puls i tu pojawił się problem. Mężczyzna obudził się, zaczął im ubliżać, bić i grozić śmiercią. Następnie zdewastował drzwi wozu strażackiego. W sądzie otrzymał wyrok 18 miesięcy więzienia w tym 10 w zawieszeniu…
Zanim wyjedziemy z Francji do innego kraju, podam jeszcze przykład absurdów wprowadzanych przez tamtejszy rząd. Jak wszyscy doskonale wiemy, teraz wszyscy mają świra na punkcie ekologii. Dziennik „LeParisien.fr”
pisze o proekologicznej inicjatywie Brune’a Poirson, sekretarza stanu ds. ekologii, który zapowiada, że producenci opon, np. Michelin, będą zobowiązani do odzyskiwania na własny koszt 15 tys. ton, czyli 2,4 miliona opon rocznie z gospodarstw rolnych. Powód? Okazuje się, że zużyte opony mają być systematycznie zjadane przez krowy, a to szkodzi ich zdrowiu! Producentów opon zapraszamy do Polski. Inwestycja się opłaci.
Wyjeźdźmy z Francji na wschód, do malowniczej Austrii, którą dotykają naprawdę poważne problemy natury religijnej, stwarzane przez muzułmanów. Portal wochenblick.at opisuje, jak wygląda wojna kulturowa na przykładzie wiedeńskiego szpitala, w którym systematycznie dochodzi do ataków nożem na pielęgniarki i lekarzy! Większość sprawców stanowią muzułmanie, którzy w ocenie lekarzy nie szanują personelu medycznego płci żeńskiej, domagają się wyjątkowego traktowania, a co gorsza… nie mówią po niemiecku.
Przenieśmy się do Wielkiej Brytanii. Ten materiał to prawdziwa perełka. Serwis yorkshireeveningpost.co.uk poinformował o wyczynie Zahira Abbasa, mieszkańca Leeds, który próbował popełnić samobójstwo. Mężczyzna zażył koktajl narkotykowy, a następnie uderzył samochodem w mur. Miał chłop szczęście, bowiem pospieszyła mu z pomocą policjantka, która w tamtym czasie nie pełniła służby. Muzułmanin jednak nie docenił tego gestu. Mężczyzna zrobił się agresywny, zaczął atakować kobietę, żeby ostatecznie podjąć próbę… gwałtu. Co te narkotyki robią z ludźmi…
Wyżej wymienione przykłady to wyselekcjonowania część informacji, ułamek procenta z tego wszystkiego, co obecnie odbywa się w całej Europie. Każdego dnia w krajach Zachodu dochodzi do dziesiątków przestępstw na tle seksualnym, religijnym albo ideologicznym, których autorami najczęściej są imigranci.
Na koniec może informacja, która pokaże – choć w części – gdzie leży problem. Niemiecki dziennik „Die Welt” opublikował badanie, z którego wynika, że Niemcy odczuwają większe zagrożenie ze strony prawicowych ekstremistów niż islamistów. 71 proc. obywateli Niemiec uważa, że niebezpieczeństwo ze strony prawicowych ekstremistów w Niemczech jest duże lub bardzo duże. 60 proc. wskazuje na przemoc islamistów, a 41 proc. na lewicowych ekstremistów.
Badanie dowodzi, jak wygląda polityka informacyjna w Niemczech. Ukrywanie przestępstw dokonywanych przez imigrantów, pokazywanie prawicy w roli „ekstremum”, brak stanowczej krytyki rządu w Berlinie, doprowadza kraj do powolnego upadku. Podobnie jest we Francji oraz innych krajach Unii Europejskiej, na które zabrakło miejsca w tekście. A przecież można wyliczać liczne przykłady przestępstw dokonywanych przez tworzące się we Włoszech afrykańskie gangi. Ofiarami takiego gangu stali się w ubiegłym roku Polacy. Grupa imigrantów dokonała brutalnego gwałtu na Polce, wypoczywającej z narzeczonym w malowniczej miejscowości Rimini.
Jaka przyszłość czeka Europę? Czy kontynent opanuje ideologiczna wojna? Czy będziemy musieli mierzyć się z rosnącym znaczeniem środowisk muzułmańskich, które prędzej czy później zaczną przejmować władze w małych miasteczkach? Czy Europa opanuje afrykański kryzys migracyjny, który wykańcza psychicznie mieszkańców południa i drenuje państwowe budżety?
Na większość tych pytań, niestety, mało kto potrafi odpowiedzieć.
– Myślę, że nikt nie chce powtórki z Ruchu Palikota, a to tacy ludzie mogą się wkrótce znaleźć w Sejmie – mówi lider stowarzyszenia Młoda Prawica Jan Strzeżek w rozmowie z Łukaszem Żygadło.
Polecamy najnowsze wydanie tygodnika Warszawska Gazeta, które znajdziecie w kioskach i salonikach prasowych całej Polski od piątku 11 października.
— Warszawska Gazeta (@WarszawskaG) October 10, 2019
Już dziś kupujcie i czytajcie E-WYDANIE najnowszego numeru: https://t.co/5yAIibMycl pic.twitter.com/2mWTSOmyAd
Lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zaprezentował propozycje do zrealizowana w kolejnej – ewentualnej – kadencji rządów PiS. Wśród nich są m.in. 13. i 14. emerytura. Opozycja już pyta, skąd na to wszystko pieniądze. No właśnie, skąd?
W tej kadencji pokazaliśmy, że można łączyć rozwijanie socjalnych postulatów z doskonałymi wskaźnikami gospodarczymi. Recepta jest prosta – wystarczy nie kraść i ścigać tych, co kradną. Ostatnio Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro rozbił mafię narkotykową, dzięki czemu do budżetu trafiło prawie półtora miliarda złotych. Tylko dzięki tej jednej akcji państwo będzie stać na kolejny rok finansowania programu „Dobry start”, dzięki któremu rodzice uczących się dzieci dostają 300 złotych na szkolną wyprawkę. Można? Można.
Padają zapowiedzi postawienia Donalda Tuska oraz Ewy Kopacz przed Trybunałem Stanu. To realne?
Przede wszystkim Tuska i Kopacz spotkała ważniejsza kara – ta ze strony opinii publicznej. Polacy są wyczuleni na fałsz i dlatego nie zaufają znowu tym ludziom. Mają porównanie, wiedzą, ile dla Polaków jest w stanie zrobić dobra zmiana, a co zrobiła dla Polski Platforma Obywatelska? Drogie kolacyjki u Sowy, czy drogie zegarki od zaprzyjaźnionych biznesmenów.
Jaka była upływająca kadencja Sejmu w Pana ocenie?
Ze strony Zjednoczonej Prawicy oceniam ją bardzo dobrze. Pokazaliśmy, że można reformować państwo, że można walczyć zarówno z mafiami, co pokazał minister Patryk Jaki, który skutecznie walczył z mafią reprywatyzacyjną w Warszawie, ale też potrafiliśmy wprowadzić przełomowe dla Polaków zmiany takie jak 500+. Dzięki nam tysiące polskich rodzin mogło po raz pierwszy pojechać na wakacje. Z drugiej strony mieliśmy wiele obrzydliwych zachowań ze strony opozycji, takie jak próba puczu w Sejmie czy wprowadzenie fake newsów do życia publicznego.
Pytam młodego (wciąż młodego) człowieka: czy Polska jest dziś krajem do życia i rozwoju dla młodych ludzi?
W ciągu ostatnich czterech lat te warunki bardzo poprawiliśmy. Młodzi ludzie potrzebują dobrego wykształcenia i dobrych warunków do podjęcia pracy – na obu tych polach mamy sukcesy! Premier Jarosław Gowin dobrze zreformował uniwersytety, dzięki czemu setki tysięcy młodych ludzi otrzyma bezpłatne studia na wysokim poziomie, a dzięki zerowemu PIT-owi dla osób poniżej 26 roku życia na koniec roku w kieszeniach młodych Polaków zostanie trzynasta pensja!
Lekarze jednak decydują się na wyjazd. Służba zdrowia kuleje. Nie wszystko jest zatem kolorowe...
Oczywiście, że nie. Chciałbym, żeby lata zaniedbań poprzednich rządów można było naprawić w cztery lata – niestety to niemożliwe. Reforma służby zdrowia to wielkie zadanie, jakie obóz Zjednoczonej Prawicy stawia sobie na kolejną kadencje rządów, jeśli to nam Polacy zaufają.
Spodziewa się Pan merytorycznej opozycji w przyszłej kadencji Sejmu?
Trochę się o to obawiam, ale liczę, że wśród posłów Koalicji Obywatelskiej znajdą się też tacy, którzy na pierwszym miejscu stawiają Polskę, a nie polityczną hucpę czy awanturnictwo. Muszą tylko trzymać się daleko od takich osób jak Brejza czy Nitras.
Czy jeśli do Sejmu wróci lewica, możemy spodziewać się wrzucania na tapet spraw ideologicznych typu LGBT, aborcja, wegaństwo?
Mam głęboką nadzieje, że Polacy wybiorą mądrze, i jeśli lewica w ogóle wejdzie do Sejmu, to jej pozycja będzie marginalna. Myślę, że nikt nie chce powtórki z Ruchu Palikota, a to tacy ludzie mogą się wkrótce znaleźć w Sejmie. Warto pamiętać, że z list lewicy startuje członek Komunistycznej Partii Polski! W myśl zasady „z kim przestajesz, takim się stajesz”, pokazuje to, jakie idee mogą panować wśród przyszłych posłów lewicy.
Mamy do czynienia z wojną konserwatystów, tradycjonalistów z ideologami LGBT o przyszłość Polski?
To walka dwóch światów – wartości i antywartości. Jako członek Kościoła katolickiego walczyłem, walczę i będę walczyć z tymi, którzy plują na tradycyjne wartości. A takich teraz nie brakuje. Parodiowanie mszy świętej, paskudne zachowania kontra normalność. Wybór wydaje się być prosty.
Jakimi osiągnięciami mogą pochwalić się działacze Młodej Prawicy w ostatnim czasie?
Mamy bardzo aktywnych radnych, nie wymieniając długo – Jakub Eltman w Koninie i Dobromir Szymański w Inowrocławiu należą do najbardziej aktywnych w swoich miastach. Pokazują ważną rzecz, że młody polityk oznacza kompetentnego, pełnego zapału do pracy na rzecz mieszkańców, a przede wszystkim skutecznego polityka.
Czy działacze Młodej Prawicy będą kandydować do Sejmu?
Ja będę w tych wyborach reprezentował środowisko Młodej Prawicy na listach Prawa i Sprawiedliwości. Startuję jako najmłodszy kandydat z ostatniego miejsca listy PiS w okręgu 17. Mogą na mnie zagłosować mieszkańcy powiatów: grójeckiego, białobrzeskiego, przysuskiego, kozienickiego, zwoleńskiego, lipskiego, szydłowieckiego, radomskiego, a także w Radomiu. Wszystkich mieszkańców tego okręgu zapraszam do kontaktu i gwarantuję, że będę ciężko pracował na rzecz ich interesów Sejmie najbliższej kadencji.
— W miejscu, gdzie szczecińscy patrioci – w tym ja – przez lata skandowaliśmy antykomunistyczne hasła, dziś jest plac Pawła Adamowicza… – mówi szczeciński radny i kandydat PiS do Sejmu Dariusz Matecki w rozmowie z Łukaszem Żygadło.
Polecamy najnowsze wydanie tygodnika Warszawska Gazeta, które znajdziecie w kioskach i salonikach prasowych całej Polski od piątku 20 września.
— Warszawska Gazeta (@WarszawskaG) September 19, 2019
Już dziś kupujcie i czytajcie E-WYDANIE najnowszego numeru: https://t.co/tEDYYIQoSY pic.twitter.com/ASaLDsECRO
Pojawił się pomysł powołania polsko-niemieckiej aglomeracji, której Szczecin miałby być stolicą. Prawica się niepokoi, a „Gazeta Wyborcza” pisze o wielkiej szansie na rozwój, nowych drogach i samych korzyściach. Jak Pan to ocenia z perspektywy szczecińskiego radnego?
Oceniam to jako radny miasta Szczecin i mówię temu stanowcze „nie”. Będę to kontrolować. Nie może dochodzić do sytuacji, w której znacznie bogatsze od nas Niemcy – bo nawet najbiedniejsze landy są znacznie bogatsze od polskich województw – po prostu wykupują nas i robią z nami, co chcą. Ja nie wierzę w czyste intencje Niemców. Jeśli zostawiają u nas jakieś pieniądze, to robią to w jakimś celu. Jeśli wykupowali nasze cukrownie, to dlatego, żeby je zamknąć, aby ich cukrownie mogły lepiej działać. Podobnie było ze stoczniami. Jeśli były kupowane przez niemiecki kapitał, robiono wszystko, żeby te stocznie nie mogły działać, a żeby ich stocznie działały lepiej.
Czyli lepiej nie współpracować w taki sposób?
Jestem jak najbardziej za współpracą czy to infrastrukturalną, czy gospodarczą z Niemcami, ale nie na zasadzie takiej, jak dzieje się to teraz, że toczone są jakieś rozmowy ukryciu, gdzie informacje z tych rozmów nie są podawane do opinii publicznej. Nie ma zgody na coś takiego i jako radny Szczecina zawsze będę walczyć, aby Szczecin otwierał się na Polskę i Warszawę, żeby tutaj przywrócono połączenia lotnicze na linii Szczecin–Warszawa, żeby szybciej można było dojechać koleją do Warszawy niż do Berlina, gdyż Szczecin jest polskim miastem i takim pozostanie, a nie jakąś polsko-niemiecką aglomeracją.
Powiedział Pan, że Niemcy nas wykupują. Czy w Szczecinie dochodzi do takich sytuacji?
Konkretnie mam tutaj na myśli przejmowanie nie tylko mieszkań, ziemi lub innych nieruchomości, ale również handlu. Mamy świadomość, że Lidle czy Kauflandy przejęły znaczną część handlu w całej Polsce. Proszę zobaczyć co się dzieje z lokalnymi mediami. Większa ich część znajduje się w niemieckich rękach. Zauważyłem również inną, bardzo istotną, sprawę. Firmy posiadające po kilkanaście tysięcy bilbordów w całej Polsce, to są firmy również niemieckie. Firmy te mogą dyktować ceny. Dla przykładu, dają politykom PO, Nowoczesnej czy SLD ceny wynajmu bilbordów znacznie mniejsze niż dla polityków PiS. W tej sposób wpływa się bezpośrednio na wyniki wyborów.
W jaki sposób?
Jeśli jadąc przez Szczecin widzimy całe miasto wyklejone Sławomirem Nitrasem, zakładając, że miał dużo niższą cenę od kandydata PiS, to mamy do czynienia z bezpośrednim ingerowaniem w polską politykę. Takich przykładów można mnożyć i mnożyć, bowiem jeśli obcy kapitał wchodzi w taki biznes, to ma bezpośredni wpływ na politykę.
Pan jakiś czas temu nagłaśniał sprawę pewnego radnego miasta Szczecina, który chce upamiętniać Niemców.
Tak. Dokładnie chodzi o wiceprzewodniczącego rady miasta, który stwierdził, że w Szczecinie będziemy czcić i honorować bardziej Niemców niż Polaków, bo, jak stwierdził: Szczecin był dłużej niemiecki niż polski. Dla mnie jest to wypowiedź oburzająca, która nigdy w polskim Szczecinie nie powinna paść i która powinna zdyskredytować zupełnie tego człowieka, doprowadzając do jego dymisji.
W Szczecinie doszło w ostatnim czasie do innej kuriozalnej sytuacji. Św. Jana Pawła II wymieniono na Pawła Adamowicza. Może Pan przedstawić bliżej tę sprawę?
Sprawa jest skandaliczna i już tłumaczę o co w niej chodzi. Aleja Jana Pawła II ciągnie się aż do placu Żołnierza i fragment tej alei został zastąpiony placem Pawła Adamowicza. Sprawa jest symboliczna, bowiem można mówić, że w Szczecinie św. Jan Paweł II został zastąpiony Pawłem Adamowiczem. Napisałem w tej sprawie mnóstwo interpelacji, nagłaśniałem ją w mediach, proponowałem, aby nazwać ten plan im. „Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata”, co odrzucono. W tej chwili będę zbierał podpisy pod tym, aby wróciła nazwa „aleja Jana Pawła II”. Człowiek, który jest najbardziej znaną i zasłużoną postacią dla naszego narodu został zastąpiony aferzystą. Na to nie ma zgody. Pewna sprawa tutaj jest symboliczna. W miejscu, w którym dziś mamy plac Pawła Adamowicza wcześniej stał pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej, który został dwa lata temu zlikwidowany dzięki ustawie dekomunizacyjnej wprowadzonej przez PiS. Czyli w miejscu, gdzie szczecińscy patrioci – w tym ja – przez lata skandowaliśmy antykomunistyczne hasła, dziś jest plac Pawła Adamowicza…
W ubiegłym roku działał Pan w Warszawie, dokumentując wszystkie antyrządowe protesty, ale również ludzi, którzy przeszkadzali Patrykowi Jakiemu w prowadzeniu kampanii wyborczej. Poznał Pan ich dobrze. Dziś tych ludzi widać na większości demonstracji, nawet na marszach równości. Czy w Pana ocenie są to ludzie specjalnie do tego typu zadaniowani, opłacani, czy robią to z własnej woli?
Bez trudu możemy zaobserwować, że te same osoby są na każdej antyrządowej demonstracji. Nieważne, czy to jest manifestacja nauczycieli, osób niepełnosprawnych lub środowisk LGBT. To osoby, ludzie, którzy często też siedzieli w namiotach ustawionych przed Sejmem. Proszę zauważyć: są to ludzie w wieku, w którym normalnie o tej porze powinni pracować. Pytanie, z czego oni żyją? W mojej ocenie muszą być przez kogoś opłacani czy sterowani. Natomiast na marszach LGBT widać nie tylko tych ludzi, to jedynie drobny wycinek. Opublikowałem niedawno nagrania z Płocka, gdzie widać, że ludzie z całej Polski przyjeżdżają na taki marsz. Ci ludzie są opłacani przez rozmaite fundacje, fundusze i granty. Osoby zawodowo zatrudnione w stowarzyszeniach czy fundacjach zwalczających tzw. przemoc, walczących o tzw. równość są delegowani na takie marsze. Wówczas nawet marsz w małej miejscowości, gdzie mieszka niewielu homoseksualistów, staje się potężnym marszem.
Co w tym złego?
Uważam, że należy walczyć z finansowaniem takich organizacji. Mamy tu kolejny przykład, gdy zagranica układa nam, jak ma wyglądać nasza polityka. Czy to Amnesty International, która jest organizacją skrajnie lewacką, czy inne organizacje tzw. antydyskryminacyjne – one żerują na pieniądzach, które powinny płynąć do trzeciego sektora i które naprawdę działają w ważnych sprawach, takich jak pomoc samotnym matkom czy ofiarom przemocy domowej.